wtorek, 20 grudnia 2011

Co mnie zauroczyło?

Po pierwsze zauroczyła mnie cera ludzi, którzy jedzą flavon. To widać gołym okiem, a szczególnie jest to zaskakujące jak spotykasz kogoś znajomego, kogoś po kim było widać lata, a teraz nawet zmarszczki nie ma, lepiej, wygląda jakby wyszedł z magla. Cera gładka, pełna blasku, okolice oczu nie ponaciągane, a wyciągnięte- niemalże jak u Azjatów. Dla mnie rewelacja. Flavon dodaje na m lat, ie tylko odżywia nas wewnętrznie, ale również zewnętrznie, z czego się bardzo cieszę. A dlaczego się cieszę? Ponieważ jest to fantastyczny dowód dla niedowiarków. Brzucha nie rozprujesz sobie, po to, aby pokazać mu swoje wnętrzności, a twarz to nasza wizytówka. Jeżeli nie znasz osoby, która spożywa cudowny dżemik, oglądnij filmik i popatrz na osoby wypowiadające sie. Bez lupy można zobaczyć jak rewelacyjnie wygląda ich cera.

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Czy flavon pomaga?

Oczywiście, że pomaga i opisałam moje pierwsze doświadczenia i rezultaty w poprzednim poście. Dużo więcej można zobaczyć na youTube, wystarczy, że klikniesz w ten link: http://www.youtube.com/user/elitskrzyskow?feature=mhee, a zobaczysz część z ogromnej masy filmików jakie można tam znaleźć. Ja sukcesywnie będę dodawała do ulubionych, te na których będzie można zobaczyć i posłuchać właśnie efektów choć nie tylko bo również w ulubionych mam dodanych kilka filmików z wykładów z Panią doktor.
http://www.youtube.com/user/elitskrzyskow?feature=mhee

Dlaczego ja mu zaufałam?

Moje zaufanie i flavon. Uwierzyłam, iż pomaga ludziom, jak zobaczyłam rezultaty u mojej mamy. Ona brała wiele leków, między innym sterydy i po żadnym z nich nie było takich rezultatów, pomijając już fakt, że stało się to po niespełna dwóch tygodniach. Oprócz tego widzę również po sobie, że mój organizm uodpornił się. Dwa tygodnie temu miałam objawy anginy, ja, moja siostra i mama również. Ale będę pisała o swoich objawach i etapach w jakich występowała. Więc zaczęło się od migdałów, zaczęły mnie delikatnie boleć, później troszkę piec więc zjadłam łyżeczkę w dzień, drugą wieczorem, rano wstałam bez bólu, następnie pojawił się katar a z nim znów ból migdałów...
Piszę o tym wszystkim, aby nikt sobie nie pomyślał, że flavon to cud, nie myślcie że jak my go jemy to nigdy już nie będziemy chorować. Tak nie będzie, ale objawy będą znacznie żadziej występować i lżej będziemy znosić np. taką anginę.
... no więc ja znowu zjadłam porcję kilka razy w ciągu dnia i wieczorem, na kolejny dzień bólu migdałów nie czułam, katar się utrzymywał (ale uważam, że była to kwestia oczyszczania się organizmu).
No tak, ale jakby nie było, choroba mnie nie rozłożyła, ani minuty nie straciłam na kurację, lekarza czy aptekę.

niedziela, 11 grudnia 2011

Czym jest dla mnie flavon?

Czym jest dla mnie flavon?
Więc tak po krótce. Flavon jest dla mnie zdrowym sposobem na życie, jest pomocą dla mnie i moich najbliższym. Pomocą dotyczącą nie tylko dobrej kondycji zdrowotnej, ale przede wszystkim pomocą w pozbyciu się wielu schorzeń czy dolegliwości.
Flavon jest niezastąpionym źródłem składników, jakie powinniśmy przyjmować w ciągu dnia.
a stronie firmy można przeczytać właśnie to o czym piszę.
Flavon stał się częścią naszego dnia, jak wstajemy rano, to nikt nie pyta czy może chcesz, bo nie ma takiej potrzeby. Spożywanie tego produktu jest naszym rytuałem, czego życzę każdemu.

Odporność

Owoce tak jak i warzywa są przez nas niedocenionym źródłem substancji odżywczych. Jak zaczyna u nas występować przeziębienie, to szukamy dookoła nas wszystkiego co możliwe, a nigdy nie zaczynamy szukać powodów u siebie samego. Kto z nas szuka winy w nieodpowiednim odżywianiu? Niewielki procent. Nie będę pisała jak powinniśmy się odżywiać i ile danych składników powinno przypadać na każdego z nas. Zrobiłam krótki zakres tego w jednym z poprzednich postów.
Wracając do tematu, doskonałym źródłem uodpornienia szczególnie w okresie jesienno-zimowym są ciemne owoce. Co to znaczy ciemne, oczywiście nie te które zczerniały już za starości :), ale takie jak: jagoda, jeżyna, czarny bez, czarna porzeczka. Podobnie jest również z warzywami, te które mogę polecić to: brokuł, seler, szpinak, oczywiście czosnek, marchew, naturalnie surowe. No tak ale kolejny problem skąd wziąć te wszystkie produkty, a tym bardzie o tej porze roku? Bo oczywiście ja nie mam na myśli owoców przetworzonych, bo po zamrożeniu lub pasteryzacji owszem możemy je zjeść ale one prócz walorów smakowych nie mają dla nas nic wartościowego. Ja znam odpowiedź na to pytanie. Jest to oczywiście produkt, którego temat poruszałam w poprzednich postach. Oprócz tych o których pisałam, najodpowiedniejszym na przeziębienie jest produkt polecany dla dzieci. Oczywiście dzieci otrzymują go 2 razy dziennie, w momencie przeziębienia więcej lecz jest on również pomocny dorosłym właśnie przy infekcjach. A szczególnie również polecany jest kobietom w ciąży beż względu czy jest przeziębiona lub osłabiona czy też nie. Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej zaglądajcie często na mój blog, a na pewno zyskacie odrobinę więcej niż proponują reklamy.

sobota, 10 grudnia 2011

Nie czekaj na starość, aby zacząć dbać o swoje zdrowie

Witam!
Mam na imię Agnieszka i chciałam napisać kilka słów odnośnie profilaktyki. Jestem osobą młodą i wiem, że każda młoda osoba, która nie doświadczyła w swoim życiu jakiejś choroby czy jakiś schorzeń uważa, że ma czas na profilaktykę, mało tego większość z nas mówi, że zacznie myśleć o tym później, że jeszcze nie potrzebuje.


A to jest błąd!!!

W Polsce mało rozpowszechnionym zagadnieniem jest profilaktyka. Lekarze o tym nie mówią więc uważamy, że nie trzeba się zabezpieczać przed chorobą. Jedynym uważanym sposobem przez część społeczeństwa jest szczepienie przeciw grypie. I na tym profilaktyka się kończy. Wiemy, że do lekarza ewentualnie trzeba pójść jak już zachorujemy i nie jesteśmy w stanie się wyleczyć swoimi sposobami. Nasi lekarze nie są skorzy do rozmów o profilaktyce czy suplementacji. Oczywiście nie wszyscy, ale większość. Bardzo wierzą w leki, no ale temu się nie dziwie. A jedynym środkiem jaki polecają to rutinoscorbin, w przypadku dzieci vibvovit.

Czy wiecie, że witamina C, którą tak wychwalamy, a którą kupujemy w aptece w postaci tabletki jest przyswajalna tylko w 20-30% ?

Ja pomimo dwudziestu kilku lat suplementuje siebie i swoją rodzinę, również 3-letnią córeczkę, bo czy takie małe dziecko jest w stanie zjeść w ciągu dnia odpowiednią ilość owoców i warzyw? Oczywiście, że nie. A czy dorosły człowiek jest w stanie zjeść 6 kg owoców i 6 kg warzyw w ciągu dnia? Ja osobiście nie znam takiej osoby. Oczywiście produkty wiadomego pochodzenia, bo jakich kupionych w markecie to po 10 kg.

Moja inwestycja w zdrowie moje i mojej rodziny nosi nazwę Flavon. Jeżeli znacie produkty albo je spożywacie zapraszam do napisanie kilku słów. Będzie mi bardzo miło!

Flavon i moja rodzina


W internecie jest rozpowszechnionych wiele firm z suplementami lecz na strony flavonu nigdy wcześniej się nie natknęłam.
Moja historia z FLAVONEM zaczęła się stosunkowo niedawno, choć dwa lata temu jeden przypadkowo spotkany pan mi powiedział o nim lecz ja nie byłam wtedy nim zainteresowana (oczywiście o flavon mi chodzi :)).
Więc minęły dwa lata i przyszła do mnie znajoma, bo zaczęła jeść i chciała podzielić się z nami ( ze mną i moją mamą) tym fantastycznym produktem. Posłuchałyśmy, wypiłyśmy kawę i na tym się skończyło. Ja znam kilka firm, których produkty używałam i używam, i stwierdziłam, że dość. Powiedziałam mojej mamie, że to nie jest dla mnie, a ona sama niech zdecyduje. Ja się na to nie piszę, a teraz to ja o tym piszę, ale paradoks.
Mama zdecydowała, że spróbuje, już tyle różnych produktów zjadła, że czemu miałaby jeszcze tego nie spróbować. Ja się śmiałam, że jest rodzinnym królikiem doświadczalnym, ale w zasadzie tak rzeczywiście było.
Ponieważ moja mama miała problemy z nadciśnieniem, bolącym biodrem, szukała różnych sposobów.
W przypadku biodra lekarze również traktowali ją jak przysłowiowego "królika". Nie te leki, to inne, inne nie pomogły to bez jej wiedzy jeden z lekarzy zastosował sterydy, wiadomo jakie są później skutki uboczne. Pierwszym widocznym to wypadające włosy, ale nie o tym. Efekty były marne, kasa wydana i zero perspektyw, na to aby normalnie funkcjonować. Rano jeszcze było wporządku, dość dobrze się czuła- ona nigdy nie narzeka- popołudniu było gorzej, a wieczorami było i tak, że miała problemy aby wstać od stołu.

No i zaczęła jeść, nic oczywiście nikomu nie mówiła, a że mieszkamy razem, to ja ją obserwowałam. Po tygodniu pytam jak się czuje, jak noga? Ona nic tylko się uśmiecha. No więc dalej ciągnę za język, ale mama swoje, że nie chce zapeszać. Nie dawałam za wygraną więc powiedziała, że mniej ją boli. Po niespełna dwóch tygodniach przestała zupełnie boleć. Wszyscy są zdziwieni, bo jest wiele takich osób, które na efekty czeka miesiącami, albo i nawet rok czy dłużej. Po 3 miesiącach wyraźnie poprawiła się mamie cera, jest pełna blasku, wygląda jakby się opalała, aż sama ją pytałam czy była w solarium- choć nigdy nie korzystała, wygładziły się zmarszczki, czuję się zdrowsza, ma więcej energii w sobie, jest mniej zmęczona. Myślę, że tyle wystarczy na razie superlatyw.

Ja, mój mąż i córeczka również jemy. Mój mąż miał pozatykane pojedyncze perforatory w żyłach. Profesor, do którego jeździł na konsulatcje przepisał tabletki i zalecił zmianę pracy. Prace ma stojącą, do tego 10 godzin dziennie. Śmiech na sali pomyślałam jak to usłyszałam, jakby zmiana pracy, była jak zmiana skarpetek. Dolegliwość ujawniła się w postaci ciemniejszych plam na stopach i dolnej części nóg.
Jemy trzeci miesiąc i widzę, że plamy bledną. Na tym zakończę, będę sukcesywnie
opisywać postępy.

Będę wdzięczna za opinie i komentarze.

kliknij tutaj