Moja historia z FLAVONEM zaczęła się stosunkowo niedawno, choć dwa lata temu jeden przypadkowo spotkany pan mi powiedział o nim lecz ja nie byłam wtedy nim zainteresowana (oczywiście o flavon mi chodzi :)).
Więc minęły dwa lata i przyszła do mnie znajoma, bo zaczęła jeść i chciała podzielić się z nami ( ze mną i moją mamą) tym fantastycznym produktem. Posłuchałyśmy, wypiłyśmy kawę i na tym się skończyło. Ja znam kilka firm, których produkty używałam i używam, i stwierdziłam, że dość. Powiedziałam mojej mamie, że to nie jest dla mnie, a ona sama niech zdecyduje. Ja się na to nie piszę, a teraz to ja o tym piszę, ale paradoks.
Mama zdecydowała, że spróbuje, już tyle różnych produktów zjadła, że czemu miałaby jeszcze tego nie spróbować. Ja się śmiałam, że jest rodzinnym królikiem doświadczalnym, ale w zasadzie tak rzeczywiście było.
Ponieważ moja mama miała problemy z nadciśnieniem, bolącym biodrem, szukała różnych sposobów.
W przypadku biodra lekarze również traktowali ją jak przysłowiowego "królika". Nie te leki, to inne, inne nie pomogły to bez jej wiedzy jeden z lekarzy zastosował sterydy, wiadomo jakie są później skutki uboczne. Pierwszym widocznym to wypadające włosy, ale nie o tym. Efekty były marne, kasa wydana i zero perspektyw, na to aby normalnie funkcjonować. Rano jeszcze było wporządku, dość dobrze się czuła- ona nigdy nie narzeka- popołudniu było gorzej, a wieczorami było i tak, że miała problemy aby wstać od stołu.
No i zaczęła jeść, nic oczywiście nikomu nie mówiła, a że mieszkamy razem, to ja ją obserwowałam. Po tygodniu pytam jak się czuje, jak noga? Ona nic tylko się uśmiecha. No więc dalej ciągnę za język, ale mama swoje, że nie chce zapeszać. Nie dawałam za wygraną więc powiedziała, że mniej ją boli. Po niespełna dwóch tygodniach przestała zupełnie boleć. Wszyscy są zdziwieni, bo jest wiele takich osób, które na efekty czeka miesiącami, albo i nawet rok czy dłużej. Po 3 miesiącach wyraźnie poprawiła się mamie cera, jest pełna blasku, wygląda jakby się opalała, aż sama ją pytałam czy była w solarium- choć nigdy nie korzystała, wygładziły się zmarszczki, czuję się zdrowsza, ma więcej energii w sobie, jest mniej zmęczona. Myślę, że tyle wystarczy na razie superlatyw.
Ja, mój mąż i córeczka również jemy. Mój mąż miał pozatykane pojedyncze perforatory w żyłach. Profesor, do którego jeździł na konsulatcje przepisał tabletki i zalecił zmianę pracy. Prace ma stojącą, do tego 10 godzin dziennie. Śmiech na sali pomyślałam jak to usłyszałam, jakby zmiana pracy, była jak zmiana skarpetek. Dolegliwość ujawniła się w postaci ciemniejszych plam na stopach i dolnej części nóg.
Jemy trzeci miesiąc i widzę, że plamy bledną. Na tym zakończę, będę sukcesywnie
opisywać postępy.
Będę wdzięczna za opinie i komentarze.
kliknij tutaj

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz