poniedziałek, 12 grudnia 2011

Dlaczego ja mu zaufałam?

Moje zaufanie i flavon. Uwierzyłam, iż pomaga ludziom, jak zobaczyłam rezultaty u mojej mamy. Ona brała wiele leków, między innym sterydy i po żadnym z nich nie było takich rezultatów, pomijając już fakt, że stało się to po niespełna dwóch tygodniach. Oprócz tego widzę również po sobie, że mój organizm uodpornił się. Dwa tygodnie temu miałam objawy anginy, ja, moja siostra i mama również. Ale będę pisała o swoich objawach i etapach w jakich występowała. Więc zaczęło się od migdałów, zaczęły mnie delikatnie boleć, później troszkę piec więc zjadłam łyżeczkę w dzień, drugą wieczorem, rano wstałam bez bólu, następnie pojawił się katar a z nim znów ból migdałów...
Piszę o tym wszystkim, aby nikt sobie nie pomyślał, że flavon to cud, nie myślcie że jak my go jemy to nigdy już nie będziemy chorować. Tak nie będzie, ale objawy będą znacznie żadziej występować i lżej będziemy znosić np. taką anginę.
... no więc ja znowu zjadłam porcję kilka razy w ciągu dnia i wieczorem, na kolejny dzień bólu migdałów nie czułam, katar się utrzymywał (ale uważam, że była to kwestia oczyszczania się organizmu).
No tak, ale jakby nie było, choroba mnie nie rozłożyła, ani minuty nie straciłam na kurację, lekarza czy aptekę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz